czwartek, 8 maja 2014

Rozdział 9

Jasmine P.O.V.
Odwróciłam się ale,nie napotkałam zimnych zielonych oczu.Spotkałam się z głębokimi niebieskimi.
Louis.
-Louis?Co ty robisz?Kto pilnuje baru?
-Po pierwsze:Tak to ja,drugie:tańczę z tobą i po trzecie:od czego jest Jake.
-Dobra wiem że tańczysz ze mną ale,co z Niallem?Gdzie on jest?
-Przepraszam wiem że powiedziałem Ci żebyś tańczyła z Niallem ale,wyglądasz dzisiaj strasznie seksownie.I nie mam zielonego pojęcia gdzie on jest.
-Dorba ale.....
Przerwały mi jego usta które napierały na moje.Jego ręce spoczęły na moich biodrach a jego język znalazł się w mojej buzi.Nasze języki toczyły zaciętą wojnę.
Po chwili znowu poczułam chłód.Nie było już Lou obok mnie.I następną rzeczą jaką wiem było to że zaczęłam topić się w tłumie,spoconych i napalonych ciał.Próbowałam krzyczeć ale,nikt nie słyszał mnie w tym tłumie.Po chwili ja i ten gościu znaleźliśmy się na zewnątrz i zostałam strasznie mocno popchnięta na ścianę.Rano pewnie będę miała strasznie podrapane plecy.
-Witaj słonko.
Usłyszałam głęboki i nieznany mi głos.Czułam od niego alkohol co znaczyło że jest pijany.
-Nie źle się z tobą dzisiaj zabawię.
Powiedział po czym zdarł ze mnie sukienkę.
Zostałam tylko w mojej czarnej bieliźnie.Próbowałam go odepchnąć ale,nie to nie dało.Był ode mnie większy z resztą tak jak Harry.Zaczęłam krzyczeć ale zatkał mi buzie.
-Zamknij się dziwko  albo cię nauczę posłuszeństwa.Łapiesz?
Wyszeptał do mojego ucha po czym uśmiechnął się złowieszczo.
Czułam jak łzy spływały mi po policzkach.Zgaduje że to tak stracę dziewictwo.Sądzę że chciałabym być z Harrym.Przecież on nie chciał mnie zgwałcić w jakimś zaułku.
Po raz trzeci tej nocy,ciało zostało ode mnie odepchnięte ale,on został rzucony na ziemię.Usiadłam na ziemi i zaczęłam płakać.Słyszałam dźwięk pięści uderzającej o ciało i przekleństwa które były wypowiadane przez dobrze znany mi głos.
Harry.
Podniosłam głowę i zobaczyłam jak uderza mężczyznę w twarz z pięści.Łał.Znaczy wiedziałam że Harry jest niebezpieczny i że każdy się go boi ale,nigdy nie wiedziałam go w akcji.Teraz już rozumiem dlaczego ludzie się go tak boją.Jeśli dalej będę mu pyskować pewnie skończę jak ten facet.Ledwo żywa.
Kiedy Harry stwierdził że już wystarczy,podniósł go z ziemi i trzymał na wysokości swojej twarzy.
-Nigdy więcej w swoim pierdolonym życiu,nie warz się jej dotknąć!Nigdy!
Krzyknął po czym dał mu ostatniego i brutalnego kopa w brzuch.I jeszcze jeden w miejsce do którego słońce nie dociera.
Harry odwrócił się do mnie i nagle poczułam się taka mała.Naprawdę się go boję.Czułam się niezręcznie.Byłam w samej bieliźnie.Dla waszej informacji pewnie wyglądałam jak bezdomna ale,Harry wiedział co się wydarzyło.
Popatrzył na mnie przez chwilę po czym podniósł mnie z ziemi.Zaniósł mnie do swojego Range Rovera i posadził mnie delikatnie na miejscu pasażera.Zapiął mi pas by po chwili zamknąć drzwi od mojej strony.Potem usiadł na miejscu kierowcy i odjechaliśmy z pod klubu nie odzywając się ani słowem.
Kiedy kierował zorientowałam się że nie jedziemy w stronę mojego domu ale,tak mnie przerażała myśli że coś mi może zrobić że nie miałam mu zamiaru o tym przypominać.
Chwilę później podjechaliśmy pod dom który zapewne był jego.Harry wyszedł z samochody by po chwili otworzyć mi drzwi.Odpiął mi pas po czym znowu wziął mnie na ręce.Postawił mnie przed drzwiami swojego domu po czym otworzył drzwi i przeniósł mnie jak pannę młodą przez próg.Postawił mnie na podłodze po czym zamknął drzwi.W jego domu pachniało mieszanką zioła,alkoholu i nim.Nie można zaliczyć tego zapachu do przyjemnego ale,nie był najgorszy.
-Idź na górę do mojego pokoju i poczekaj tam na mnie.Pierwsze drzwi na lewo.
Powiedział przerywając ciszę między nami.
-Dobrze.
Powiedziałam szybko żeby go nie zdenerwować.
Weszłam po schodach i otworzyłam pierwsze drzwi na lewo.Czułam się dziwnie chodząc w mojej bieliźnie i w szpilkach ale,lepsze to niż nic.
Kiedy już znalazłam się w jego sypialni usiadłam na jego podwójnym królewskim łóżku i czekałam.
Harry P.O.V.
Sukinsyn.Nigdy nie zgwałciłem dziewczyny ja tylko je pieprze bo same się na to zgadzają.Stwierdziłem że byłem trochę zazdrosny kiedy widziałem jak ona jest blisko z Niallem i Louisem ale,kiedy spojrzałem w inną stronę na minutę a potem z powrotem na nią...ona po prostu zniknęła.
Ruszyłem na górę i kiedy otworzyłem drzwi od sypialni widziałem jak siedzi na łóżku.
-Jasmine chce cię zabrać gdzieś jutro.
-Dobrze.Gdzie?
Otworzyłem szeroko oczy.To się nie dzieje naprawdę!Co nie?Ona nie zgodziła się tak po prostu?!Powinienem zrobić to dawno temu.
-Ummm nie wiem pewnie do parku.
-Dobrze.
Teraz byłem naprawdę w szoku.Nie wiedziałem że ona zgodzi się tak szybko.
-A potem pójdziemy na jakiś film?
-Pewnie.
Znowu mnie zaskoczyła.
-A po filmie na kolację?
-Tak.
Łał.
-I może potem wybierzemy się nad jezioro?
-W porządku.
Dobra.Nie.To zaczyna robić się dziwne.Zmrużyłem oczy i popatrzyłem na nią dokładnie.
To nie jest Jasmine.
-Jasmine chodźmy pod prysznic i uprawiajmy seks.
Widziałem jak nabiera powietrza.
-D-d-obra.
Pokręciłem głową i usiadłem nad nią,sprawiając że położyła głowę na poduszkach.
-Kim jesteś i co zrobiłaś z Jasmine?
-C-co m-masz na myśli?
-To całe zgadzanie się.Jasmine nigdy nie zgodziłaby się żeby uprawiać seks ze mną pod prysznicem.Albo w ogóle seks.
Wzięła głęboki oddech za nim odpowiedziała.
-Harry ja widziałam jak biłeś tamtego faceta.To sprawiło że mnie przeraziłeś.I uważam że jak będę ci pyskować to zrobisz to samo mnie.
-Nie martw się nigdy cię nie skrzywdzę.
Wyszeptałem jej do ucha.
Wyglądała na zrelaksowaną kiedy to powiedziałem.Pocałowałem ją w usta.
-Ale z tą randką to mówiłem poważnie.
********************************

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz