niedziela, 27 kwietnia 2014

Rozdział 5

UWAGA! Rozdział zawiera sceny +18
Harry P.O.V.

Wyszedłem ze sklepu i wsiadłem do samochody gdzie czekał na mnie Niall.
-Co tam Haz?Były jakieś akcje czy po po prostu znowu dała Ci kosza?
-Mm-Mm zdarłem te jej spodnie z niej. Powinieneś usłyszeć Jej jęki.Najseksowniejszy dźwięk na Ziemi.
Popatrzył na mnie w szoku.
-Chyba ze wszystkich które słyszałeś.
Popatrzyłem się w stronę kawiarni.I przez szybę zobaczyłem jak dalej stała w szoku przy ścianie.Pogratulowałem sobie w myślach.Zszokowałem ją.Opaliłem samochód i wyjechałem z parkingu.
-Idziesz dzisiaj do Hot Spot?Ja i Liam chcemy ale,reszta nie chce ruszyć swoich tyłków i iść z nami.
Ucieszyłem się.
-No pewnie że pójdę.
-Haz dlaczego masz taką minę?W tej chwili jesteś bardziej przerażający niż zwykle.
-Zgadnij kto tam pracuje?
Myślał przez chwilę a potem jego oczy się rozszerzyły i popatrzył na mnie w szoku.
-Nie kurwa to nie możliwe?!Śledziłeś ją?!
-Nie!Wczoraj byłem tam z Jakiem i ją zobaczyłem.Przysięgam że nie mam pojęcia zawsze na nią wpadam!
-Mhmmmm niech zgadnę śledziłeś ją wczoraj do domu jak wracała z pracy?!
Zażartował.
Siedziałem cicho i się nie odzywałem.Niall czekał aż się zaśmieje ale,kiedy zorientował się co oznacza moje milczenie,otworzył szeroko oczy i buzie.
-Śledziłeś ją?!
-Nie wiedziała o tym!
-To nie ma znaczenia!
-Jak to to nie ma znaczenia?!
-Prześladujesz ją Harry!
Kiedy to powiedział to nie wiedziałem co mam powiedzieć.Prześladuję ją?!Co kurwa?!Nigdy wcześniej tego nie robiłem.Zazwyczaj zapominałem o dziewczynach które mnie nie chciały,co prawie w ogóle się nie zdarzało ale,ona mnie nie chciała i to przyciągało mnie do niej.
-Haz wszystko w porządku?Wyglądasz jak byś myślał strasznie mocno.
-Tak tak wszystko w porządku.
Podjechaliśmy do zaułka gdzie byli wszyscy członkowie mojego gangu.
-Muszę skoczyć na chwilę do domu.Sprawiła że spuściłem się w gacie.
Niall zaczął śmiać się strasznie głośno.Dosłownie wszystko sprawia że się śmieje.
-W porzo wracasz później tutaj czy do Starbucksa?
Pomyślałem przez chwilę.
-Nie wiem jeśli nie wrócę tutaj to prawdopodobnie jestem w Starbucksie.
Przytaknął i  wyszedł z samochodu.Kiedy jechałem do mojego mieszkania,myślałem o tym jak to by się dostać do jej majtek.

Jasmine P.O.V.
-Dobrze proszę pana to będzie funt 6.43.
Powiedziałam do uśmiechniętego klienta.Dał mi pieniądze a ja oddałam mu jego resztę.
-Miłego dnia.
Powiedziałam.
-Miłego dnia.
Uśmiechnął się i wyszedł.
-Jasmine!
Usłyszałam jak mój szef mnie woła.
-Idę!
Weszłam do jego biura.
-Tak?
-Co to jest?
Pokazał na nagrania z kamery.
Spojrzałam na to i zobaczyłam jak Harry przyciska mnie do ściany.
-N-i-e-w-i-e-m on nie powinien t-e-g-o z-r-o-b-i-ć.
-To nie ma znaczenia.Z mojego punktu widzenia nie próbowałaś go zatrzymać.Wiesz że to nie powinno się zdarzyć.Co by było gdyby ktoś w tedy wszedł i was zobaczył?
-Nie wiem proszę pana.Przykro mi to się więcej nie powtórzy.
-Przykro mi ale takie sytuacje nie mogą mieć miejsca tutaj.Nie mogę ci dać kolejnej szansy.Przykro mi ale jesteś zwolniona.
Otworzyłam usta.
-Co?To jego wina!
-Tak ale jak powiedziałem wcześniej nie zatrzymałaś go.
-Przytrzymywał mnie.Proszę zobaczyć jak on jest zbudowany!Jak niby miałam go odepchnąć?
-Jasmine skończyłem tę rozmowę.Proszę już iść.
-Kutas.
Powiedziałam do niego i wyszłam z jego biura.Zostawiłam plakietkę z moim imieniem na zapleczu i wyszłam ze sklepu.Otworzyłam drzwi od samochodu El i kiedy weszłam do środka zatrzasnęłam je.Kiedy dojechałam do domu byłam wściekła.Zaparkowałam samochód,zamknęłam go i weszłam do mieszkania trzaskając drzwiami.
-Jas przestań trzaskać drzwiami.
Usłyszałam Eleanor.
-Przepraszam ale teraz nienawidzę go jeszcze bardziej!
-Kogo nienawidzisz?
-Harrego przez tego chuja mnie zwolnili!
-Jak?
Byłam wściekła kiedy o tym myślałam ale i tak jej opowiedziałam o tym co się stało.Kiedy skończyłam swój monolog zobaczyłam szok malujący się na jej twarzy.
-Dupek!Wiedziałam że coś jest z nim nie tak!Wiedziałam!Naprawdę musisz się trzymać od niego z daleka!
-Niby jak?On mnie prześladuje.Zawsze jest tam gdzie ja.Do tego w jeden dzień dowiedział się jak mam na imię i gdzie pracuję!W jeden dzień!
Byłam tak sfrustrowana że aż rozbolała mnie głowa.
-Chyba muszę się położyć.
Powiedziałam po czym poszłam na górę do pokoju i położyłam się spać.
****
Kiedy wstałam musiałam się przygotować do mojej zmiany w barze.Wstałam z łóżka i poszłam pod prysznic.Kiedy skończyłam i wytarłam się ręcznikiem,poszłam się ubrać.Kiedy się ubrałam i zrobiłam makijaż postanowiłam zrobić sobie loki.Kiedy skończyłam ubrałam moje białe koturny i zeszłam na dół.
-El wychodzę!
-Poczekaj już idę!
Powiedziała po czym zeszła ze schodów i ramię w ramię wyszłyśmy z domu.
****
Kiedy dojechałyśmy do baru zauważyłam że poprzedni barman pozostawił po sobie puste półki więc zeszłam na dół do piwnicy i zaniosłam na górę skrzynkę piwa i ze składnikami do robienia drinków.
Kiedy skończyłam układać wszystko na półkach zobaczyłam znajomą twarz której,nie chcę zobaczyć już nigdy więcej w życiu.
Harry.
Co za jebany kutas.Czemu nie chce zostawić mnie w spokoju?!Kiedy mnie zobaczył podszedł do mnie z wielkim bananem na ryju.Był z nim Niall i jakiś chłopak z brązowymi i krótkimi włosami.
-Na kogo patrzysz?
Spytała El.Kiedy go zobaczyła powiedziała
-Ignoruj go.
Po czym odeszła żeby potańczyć.
-To będzie trudne.
Powiedziałam do siebie.
-Witaj kochanie.
Powiedział z tym głupim uśmieszkiem.
-Idź do diabła.
Powiedziałam do niego.
Udawał zranionego ale widziałam po nim że jest rozbawiony.
-Co ty jej zrobiłeś?
Spytał się chłopak z brązowymi włosami.
-Nie pamiętam żebym zrobił coś źle chyba że ona wlicza to że doprowadziłem ją do orgazmu dzisiaj rano w Starbucksie.
Powiedział i chyba chciał brzmieć jak kozak.
-Cholera Harry nigdy ci się to nie znudzi?
Spytał Niall.
-Nigdy.
Powiedział z diabelskim uśmieszkiem.
-A teraz czy mogłabyś dać mi piwo?
-Tak i mogę też rozbić je na twoim łbie.
Powiedziałam sama do siebie.Zauważyłam że Eleanor rozmawia z jakimś gościem.Oczywiście flirtuje i jest trochę pijana.Wzięłam piwo dla Harrego i podałam mu je.
-Proszę.
Powiedziałam ze sztucznym uśmiechem.
-Dzięki.
-Jasmine!
Usłyszałam krzyk Eleanor.
-Tak?
-Mam doskonały pomysł jak rozwiązać twój problem z Harrym.
-Niby jak?
-Weź drinka napij się.Przysięgam że nie będziesz sobie zawracała nim głowy.
Powiedziała po czym podała mi szklankę z jabłkowym martini*.
-Nie wiesz że piję.
Powiedziałam patrząc obrzydzona na szklankę.
-Oh no weź zacznij chociaż trochę żyć.To to jest tylko jeden drink.Nic ci się nie stanie.
Pokręciłam głową.
-Nie ja nie piję El.
-Tylko jeden łyk.
-Ok tylko jeden łyk.
Powiedziałam po czym wzięłam małego łyczka.
Smak alkoholu sprawił że moje usta były zdrętwiałe ale potem wypełnił je smak owoców zmieszanych z alkoholem co sprawiło że chciałam wypić więcej.Wzięłam kolejnego łyka i po kolejnych łykach zaczęło mi się trochę kręcić w głowie.Zobaczyłam że Harry przypatruje mi się z diabelskim uśmieszkiem.Kiedy zorientował się że na niego patrzę,odwrócił się i zaczął rozmawiać z Niallem.Kiedy chciałam pogadać z El zauważyłam że nie mam jej już przy barze.Co do diabła?Zgaduje że wyszła z tamtym gościem.Nagle zauważyłam że moja szklanka jest pusta a ja chciałam więcej.
-Czy mogę kolejne piwo i Malibu Bay Breeze*?
Spytał Harry.
Bez słowa podałam mu piwo i zabrałam się za robienie drinka.Odwróciłam się i podałam mu drinka którego on odepchnął.
-Nie chce go.
-Jak to prosiłeś o niego?
Uśmiechnął się do mnie.
-On jest dla ciebie.
-Dzięki ale go nie chce.
-Tak chcesz.Spróbuj go.
Nie wiem dlaczego ale go posłuchałam i wypiłam całą zawartość szklanki na raz.
****
Harry P.O.V.
Za nim zdążyłem się zorientować,Jasmine piła swojego piątego drinka z rzędu i ledwo trzymała się na nogach.Nie mogła już normalnie pracować więc pomagałem jej w tym.
-Chcesz żebym odwiózł cię do domu?
Spytałem jej kiedy byłem zmęczony trzymaniem jej żeby nie przewróciła się na podłogę.
-Ok.
Powiedziała po czym zaczęła chichotać.
Wyprowadziłem ją z klubu,cały czas chichotała więc musiałem jej pomóc wsiąść do mojego samochodu.Kiedy położyłem ją na tylnych siedzeniach ona ciągle chichotałam.
****
Po 10 lub 15 minutach dojechaliśmy pod jej dom. Wyciągnąłem z jej torebki klucze i otworzyłem drzwi do domu, potem wróciłem do samochodu po nią. Wziąłem ją na ręce i zamknąłem samochód.Wszedłem po schodach i zamknąłem za nami drzwi.Zaniosłem ją do jej pokoju.Położyłem ją na łóżku i zacząłem rozbierać. Ściągałem z niej sukienkę.Nie miała na sobie stanika.Punkt dla mnie.Jakaś moja strona mówiła mi żebym się z nią przespał ale potem odezwała się ta druga która mówiła żeby pamiętać o tym że ona dalej jest dziewicą.
Kiedy patrzyłem na nią kiedy leżała pół nago na łóżku nie mogłem się powstrzymać się od zrobienia jej dobrze. Zacząłem całować ją od szyi i schodziłem niżej.Dalej chichotała co było urocze.
Dotarłem do gumki od jej majtek i ściągnąłem je za pomocą moich zębów.Kiedy były na wysokości jej kostek,za pomocą moich rąk,ściągnąłem je z niej i rzuciłem na podłogę.Rozłożyłem jej nogi i zacząłem całować wewnętrzną stronę jej ud.Usłyszałem jej jęki które prosiły o więcej.Chwilę później zaatakowałem swoim językiem jej cipkę.Powoli zacząłem ją ssać i lizać.Jej jęki stawały się coraz bardziej głośniejsze.Poczułem jak zaplątała swoje palce w moje loczki i powoli za nie ciągła i powtarzała moje imię jak modlitwę.Oderwałem swoją głowę od niej i wsunąłem w nią jeden palec co sprawiło że zaczęła mocniej ciągnąć za moje włosy. Uśmiechnąłem się w jej cipkę.Wiedziałem że nie jest niewinna.Mocniej rozszerzyłem jej nogi za co dostałem salwę głośnych jęków.Tak szybko jak włożyłem w nią mój palec tak szybko usłyszałem jak krzyczy ona moje imię.
-H-Harry!Tak!Tutaj!
Dołożyłem drugi palec za co usłyszałem jej głośniejszy krzyk.
-O kurwa tak Harry tutaj!
Włożyłem moje palce trochę głębiej i to było wystarczające żeby doprowadzić ją na szczyt. Czułem jej soki na moich palcach,które zlizałem zaraz po ich wyciągnięciu.Kurwa smakowała tak dobrze.
-Podobało ci się to kotku?
Skinęła głową na ''Tak''.
-To dobrze bo następnym razem nie powstrzymam się od pieprzenia cię.
*************************************
Teraz co raz częściej będą pojawiać się rozdziały +18
*Apple Martini
*Malibu Bay Breeze

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz